poniedziałek, 7 września 2015

Pora się przywitać


Witam serdecznie wszystkich (mam nadzieję) przyszłych czytelników. Jako, że jest to pierwszy post na moim nowym blogu, należy do mojego obowiązku wyjaśnić co i jak się będzie działo, dlaczego dziać się zaczyna i powiedzieć coś o osobie działającej - czyli mnie, Martynie Białowąs oczywiście.
 Na wstępie, parę słów o sobie. Znacie już moje imię i nazwisko, przejdę więc od razu do informacji szczegółowych, a więc... Mam 14 lat i jestem trawożerną nastolatką, która postanowiła zostać blogerką kulinarną. Przyszła blogerka na co dzień gotuje, trenuje gimnastykę akrobatyczną, pilnie się uczy, wyrabia rękodzieło artystyczne po nocach oraz wynajduje sobie tysiące innych zadań, dzięki którym coraz krócej śpi, ale jest szczęśliwsza...i sama nie wie dlaczego, po prostu tak ma. Kocha zwięrzęta (koty to w ogóle!), roślinne pornfoody, teatr, styl vintage, sport wszelaki oraz podróże. Bloga założyła, aby pokazywać, że nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania, żeby przenieść swój pękaty przepiśnik z wersji papierowej, na elektroniczną, dać luz swojej kreatywności, ale przede wszystkim aby inspirować wegańskimi potrawami. W końcu przez żołądek do serca. Jej charakter poznacie regularnie czytając bloga i wtedy sami ocenicie, jaka naprawdę jest. 
Tyle jak na razie na mój temat. Mało zdradziłam? To dobrze, ja będę miała co pisać, a Wy czytać!
Teraz muszę wyjaśnić kwestię tematyki moich przyszłych postów. Czy będzie to blog tylko kulinarny? Czy w ogóle jest to możliwe? Według mnie, nie. Jak zapewne zdążyliście już zauważyć, rzeka moich zainteresowań nie płynie w jednym kierunku. Dlaczego więc moje własne, tylko moje internetowe dzieło, odzwierciedlenie MNIE miałoby prezentować tylko niewielki procent mojej osobowości? No właśnie sama nie wiem, dlatego będzie różnorodnie, po trochu. Hmmm... Życie codzienne, na tle wegańskim. Myślę, że można to tak określić.
Zapraszam więc do śledzenia mojego zielonego, nieprzewidywalnego jak to życie, życia, na tymże blogu oraz na fanpage'u na Facebooku, funkcjonującego jeszcze pod starą nazwą-Cookart.

Do zobaczenia, Martynka