piątek, 6 stycznia 2017

Bezglutenowy, najlepszy murzunek




To ciasto upiekłam na imprezę sylwestrową z przyjaciółmi. Spotkanie zostało zorganizowane bardzo spontanicznie, ponieważ pani gospodarz (Rostkii, o Tobie mowa) zadzwoniła do mnie z zaproszeniem kilka godzin przed domówką. Każdy gość miał przynieść coś do jedzenia - ja jak zwykle porwałam się na zrobienie czegoś własnoręcznie. Moi znajomi uwielbiają, gdy piekę murzynka, jednak ostatnio pojawiły się u mnie problemy z tolerancją glutenu i musiałam na ryzyko znaleźć przepis równie dobry, co ten "stary". Nie było czasu na eksperymenty i modliłam się, aby wszystko wyszło idealnie, bo co jak co, ale ciasta to mój honor!

Wybawił mnie blog Roślinna. Wszystkie potrzebne składniki miałam w domu, murzynek na zdjęciu prezentował się wspaniale. Jak się później okazało, nie tylko na obrazku... Gdy pokroiłam ciasto na imprezie, zniknęło chyba w 10 minut i nie każdy zdążył spróbować. Moja przyjaciółka Zuza i ja pożarłyśmy wszystko we dwójkę.

Nieskromnie muszę powiedzieć, że był to nie tylko najlepszy murzynek, który kiedykolwiek wyszedł spod moich rąk, ale zarówno najpyszniejszy ze wszystkich w moim życiu jedzonych. Miał idealną, mięciutką konsystencję, był wilgotny i w punkt słodki. Dziękuję losowi za tą nietolerancję, bo w innym razie nie poznałabym takiego dobrego przepisu...

Składniki:
- 4 banany z czarnymi plamkami
- 4 łyżki nasion chia
- 8 łyżek gorącej wody
- 6 łyżek oleju
- 1 i 1/3 szklanki mleka sojowego
- 1 i 1/2 szklanki mąki ryżowej
- 1/2 szklanki mąki kukurydzianej 
- 6 łyżek kakao
- 8 łyżek ksylitolu
- 2 łyżeczki cynamonu
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżeczki sody oczyszczonej

Opcjonalnie:
- pół tabliczki rozpuszczonej gorzkiej czekolady
- garść wiórków kokosowych

Wszystkie składniki blendujemy na gładką masę i przelewamy do średniej wielkości silikonowej foremki. Pieczemy przez ok. 50 minut w 180 stopniach Celsjusza. Opcjonalnie polewamy roztopioną czekoladą i posypujemy wiórkami kokosowymi. Kroimy gdy dobrze ostygnie!