sobota, 19 grudnia 2015

Recenzja batona Aloha - Zmiany Zmiany.

 Pora na nowe, inne niż dotąd posty na moim blogu! Przypomniałam sobie, że w powitalnym wpisie obiecałam Wam recenzje produktów testowanych przeze mnie, na mnie (trochę to niehumanitarnie zabrzmiało😂) - a do tej pory, tych testów nie było! Startujemy więc z nową serią i na pierwszy ogień idzie:

Baton "Aloha" firmy Zmiany Zmiany!
Opakowanie: wykonane jest z grubego papieru. Bardzo podoba mi się to rozwiązanie - jest ekologiczne i jednocześnie chroni zawartość przed połamaniem. 1% zysku ze sprzedaży batona leci na konto Otwartych Klatek, wspaniałe! Na przodzie, na desce surfingowej widnieje napis "Aloha" i znaczek, który informuje nas, że produkt jest wegański. Wszystko tworzy aurę stylu vintage, więc oczywiście propsuję!

Skład:
No cóż... Zupełnie nie ma się do czego przyczepić! Nawet wymieniony olej kokosowy jest nierafinowany.

Smak, konsystencja: jest idealnie słodki. Za każdym razem, gdy mam próbować batonika, w którym na pierwszym miejscu w składzie są daktyle, boję się troszkę, że będzie smakował jak słodki, karmelowy ulepek. Tutaj jednak cukierkowy temperament daktyli gaszą figi, szczególnie ich pesteczki, co wprowadza trochę kwaskowatości - za to też wielki plus! Kokos nie jest zbyt wyczuwalny w smaku, dużo bardziej gdy wsadzimy do papierka nos😁 Większe kawałki nerkowców i słonecznika fajnie chrupią. Baton jest duży (69 g) i zbity, nie brudzi palców, ale jednocześnie nie jest suchy. Daje porządnego "kopa" energii - ma 286 kilokalorii na porcję, co czyni z niego fajną propozycję na trening.

Dostępność: za to punkciki niestety polecą! Można nabyć go tylko w kilku większych miastach w Polsce i przez internet. Teraz żałuję, że nie zamówiłam innych smaków, robiąc zakupy w Evergreen.

Cena: 7 zł (Evergreen). Za ten smak i jakość, nie śmiałabym rządać mniej!

Punkty: 9/10. Obiecuję, że gdy pojawią się w Piotrkowie Trybunalskim, dam maksymalną ilość punktów.