piątek, 1 lipca 2016

5 książek kulinarnych, które polecam


Przepisy na moim blogu to efekty inspiracji, które czerpię z rozmaitych źródeł: Instagrama, zagranicznych blogów, starych receptur mojej mamy i babci, widoku kolorowych owoców na rynku oraz...książek, rzecz jasna. W pokoju mam półkę, która cała zapełniona jest literaturą kulinarną - wśród nich są zarówno książki stricte wegańskie, jak i te zawierające przy okazji  przepisy mięsne. Każda jest na swój sposób wyjątkowa i w zależności od humoru i od tego co chcę upiec, zaglądam do odpowiedniej w oczekiwaniu na wenę twórczą. Zobaczcie mój ranking top 5 lektur jedzeniowych, moich kuchennych must-have!


1. "Jadłonomia"


Pewnie część osób jęczy właśnie w myślach... Wiem, wiem, Jadłonomię poleca każdy i wszędzie. Ciężko jednak tego nie robić, ponieważ książka jest naprawdę fenomenalna - zasługuje na uczciwy rozgłos. Ma w sobie coś takiego, że spodoba się właściwie każdemu, bez względu na dietę, jaką dana osoba stosuje, nawet jeśli jest to tradycyjny styl żywienia. Wyobraźcie sobie, że nie ma w niej jednak przepisów na imitacje produktów mięsnych typu parówki z marchewki albo szynka z kalafiora! Są po prostu warzywa, które są warzywami - nie muszą one niczego udawać, aby były smaczne. O tak, to chyba sedno sukcesu tej publikacji. Autorka (Marta Dymek) używa mnóstwo przypraw i proponuje nam niebanalne połączenia smakowe, a my na nowo, z lepszej strony poznajemy jarzyny, nawet znienawidzony szpinak czy brukselkę! Do przygotowania posiłków z tej książki potrzeba niewielu składników, które (z kilkoma wyjątkami) spokojnie nabędziemy w pobliskim warzywniaku. Każdy przepis z Jadłonomii jest wyjątkowy, smaczny i zapada w pamięć, więc na pewno jeszcze kiedyś do niego powrócimy. Jakby tego było mało, ten istny kulinarny album bardzo cieszy oczy. Każdy element począwszy od okładki, przez czcionkę, aż po układ strony jest dopracowany. No i te zdjęcia... Co drugą stronę mamy wrażenie, że smakowite jedzenie jest na wyciągnięcie ręki - fotografie są bowiem bardzo duże i wyraźne. Kilka drobniejszych szczegółów, za które przyznaję dodatkowe punkty: spis treści podzielony na poszczególne rodziny roślin, urocze opisy umieszczone nad przepisami i wstążka jako zakładka.
10/10

2. "Smakowita Ella"


Ta książka wręcz emanuje dziewczęcością! Jej okładka, przepisy, kolory i nawet sama autorka są utrzymane w uroczej, słodkiej estetyce. Bardzo miło się ją przegląda, pomijając jakość zdjęć, która pozostawia nieco do życzenia. Szkoda, bo mogłoby być dużo lepiej - wystarczy odwiedzić Instagrama Elli, aby przekonać się, o czym mówię. Najbardziej fascynujące są przepisy i przesłanie zawarte w książce - "Licz wartości odżywcze, nie kalorie!" - oto główna dewiza tej publikacji. Aby na co dzień cieszyć się przysmakami Woodward, wystarczy zawsze mieć w swojej spiżarni kilka podstawowych produktów typu kasze i orzechy oraz świeżą wyprawkę owocowo-warzywną. Pomimo tego, że książka została napisana w Wielkiej Brytanii, gdzie weganie mają o niebo większy wybór specjalnych produktów roślinnych niż w Polsce, nie ma w niej dziwnych składników - wszystko co potrzebne kupicie w lokalnym markecie! Wszystkie receptury są bezglutenowe, wegańskie, unikatowe i inspirujące, a na dodatek proste w odtworzeniu i zazwyczaj szybkie w wykonaniu. Aż chciałoby się iść do kuchni, ugotować mnóstwo jedzenia, usiąść z rodziną przy stole i jeść w nieskończoność! Mały minus za kiepskie zdjęcia lub ich brak (przy niektórych przepisach).
9/10

3. "Na surowo"


Moja pierwsza książka witariańska, która zupełnie zmieniła moje wyobrażenie o surowej kuchni... Przeglądając każdą kolejną stronę popadałam w coraz to większy zachwyt, widząc burgery, pizzę, torty, naleśniki i tacos, ponieważ to wszystko stało się nagle możliwe do wykonania bez produktów ogrzanych do więcej niż 42 stopni Celsjusza! Na początku znajdziemy wiele praktycznych porad, które pomogą nam zacząć przygodę z dietą raw albo po prostu nauczą nas jak wyhodować kiełki na parapecie lub ukisić ogórki. Dalej książka podzielona jest na kilka rozdziałów typu śniadanie, obiad, przekąska. Zdjęcia są naprawdę apetyczne, szata graficzna książki również jest zadowalająca. Jedyny minus to dość drogi koszt składników potrzebnych do wykonania niektórych przedstawionych w niej potraw.
8/10

4. "Kuchnia wegańska"


Dość mała i niepozorna z wyglądu książka skrywająca naprawdę masę świetnych przepisów! Znajdziemy tam wegańskie sery, burgery, jajecznicę a nawet kiełbaski - wszystko to do upichcenia w domowym zaciszu. Niestety do zrobienia wielu tych przysmaków potrzebne będą składniki, o które ciężko w mniejszych polskich miastach. Kolejnym minusem jest brak wielu zdjęć oraz ich mierna jakość. Niekiedy trudno znaleźć w spisie treści poszukiwany przepis. Do plusów "Kuchni wegańskiej" należą porady dotyczące zamienników produktów odzwierzęcych w tradycyjnych recepturach oraz to, że po prostu każdy przepis jest dobrze sprawdzony i...przepyszny
8/10

5. "Hummus za'tar i granaty"


Nie jest to typowo wegańska książka (ba, nie jest nawet wegetariańska!), ale i tak zasługuje na miejsce w moim rankingu. Zachęcam do przerabiania przepisów mięsnych na wersję roślinną, ponieważ jest to warte zachodu - ta libańska kuchnia spod pióra rodowitej Libanki jest fenomenalna! Znajdziemy w niej oryginalne falafele, różne wariacje na temat hummusu, tradycyjne wschodnie ciasteczka... Będzie aromatycznie, wyraziście i jeśli odrobinę się postaracie - wegańsko. Książka jest ekskluzywnie wydana, zawiera piękne zdjęcia i jest praktycznie podzielona na działy typu warzywa, ryby i owoce morza, desery.
8/10

A Wy? Macie swoje ulubione wegańskie propozycje książkowe? Będzie mi miło, jeśli się nimi ze mną podzielicie!