piątek, 30 grudnia 2016

15 wegańskich postanowień noworocznych


Mogę ze spokojnym sumieniem stwierdzić, że rok 2016 był "moim" rokiem. Dynamicznie rozwijał się mój blog, poprawiły się moje relacje z rodziną i ze znajomymi, dzięki akrobatyce zdecydowanie na plus zmieniło się moje ciało (mięśnie, płaski brzuch), nauczyłam się zginać niemal w pół, a moje jedzenie nareszcie zaczęło wyglądać apetycznie... Z satysfakcją żegnam te 12 miesięcy i za dwa dni zaczynam nowy, niepowtarzalny rozdział w życiu. Czuję radość z nadchodzących zmian, ale jednocześnie też stres, że nie podołam swoim wymaganiom. Problemy perfekcjonistów.;) Zapraszam do poczytania (i zapewne także pośmiania się) o moich zamiarach, przemyśleniach i szczytnych celach na 2017. Za chwilę ktoś złośliwy powie, że wcale nie potrzebuje jakiejś symbolicznej zmiany daty do stania się idealnym i go śmieszą te całe "postanowienia noworoczne", bo przecież można coś ulepszyć od zaraz, po co czekać na odpowiedni dzień itd., itp... Ale ja z góry wszystkim takim osobom odpisuję już teraz: a ja potrzebuję i jest mi z tym świetnie.
1. Przestanę obżerać się na imprezach.
Na figurę mi duże ilości jedzenia nie szkodzą, ale żołądek mnie chyba czasami nienawidzi. Typowy scenariusz imprezy z Martynką w roku 2016? Przychodzi wcale nie głodna Martynka, bo obiad sycący codziennie jada. Na stole przekąskowym leżą ciasteczka Oreo, paluszki "Safari", kosteczki czekolady z masłem orzechowym. Ach, i jeszcze ktoś specjalnie upiekł wegańskie muffinki. A potem przyjeżdża dostawca pizzy z pudełkiem specjalnie dla Martynki, bez sera i szynki. Martynka stwierdza, że żal, jakby coś zostało i się zmarnowało, więc coś z tym trzeba zrobić... Tę część opowiadania pomińmy, przenieśmy się już do domu Martynki, po imprezie. Martynka leży z kwaśną miną na kanapie i ledwo sięga ze stolika kubek podwójnej mięty. Scenariusz do wymiany!

2. Zrobię kaloryfer i bicki.
To znaczy większe po prostu, bo mieć, to już mam, wiadomo! Chyba na śniadania zacznę jadać tofucznicę z soczewicą i kupię hantle.

3. W staniu na barkach położę sobie stopy na ziemi, przy głowie.
Stan aktualny:
Za chwilę szesnastka na karku, trzeba się giąć, ile wlezie.

4. Po 21.00 będę odkładała telefon.
Będę szybciej zasypiała i zajmę się czytaniem książki, zamiast bezsensownego buszowania po Instagramie.

5. Zrobię talię jak Kim Kardaszjan.
Moim kompleksem jest brak zbyt wyraźnego wcięcia w talii. Na szczęście na YouTube można znaleźć super pomocne ćwiczenia. Tylko dla sukcesu trzeba je jeszcze robić...

6. Zacznę szybciej odpisywać ludziom.
Wiem, że czasami ciężko się ze mną skontaktować, bo bez przerwy jestem zajęta. Bardzo za to przepraszam, często mam przez to wyrzuty sumienia. Planuję to zmienić, aby mieć lepszy kontakt z osobami, które czytają mojego bloga.

7. Nauczę się siłówki bez ściany.
Moje marzenie - siłą własnych mięśni wejść powoli do stania na rękach... Równowagę już opanowałam. Gdy wzmocnię barki, stworzy się idealny komplet umiejętności. 

8. Nie będę szkieletem
One chocolate bar a day keeps from bycie szkieletem away! Moje motto na 2k17.

9. Zacznę ładniej dekorować jedzenie.
Jak przeglądam niektóre zdjęcia potraw na Instagramie, to wpadam w kompleksy. Będę starała się jeszcze estetyczniej prezentować swoje wypieki.

10. Dalej będę weganką, ale to normalne.
No właśnie, normalne. W końcu VEGAN Rebel.

11. Będę miała średnią 5.00.
Bardzo ładnie wyglądałyby takie samiusieńkie piątki na świadectwie ukończenia gimnazjum. Lepiej rozplanuję czas na naukę i dam radę!

12. Pójdę na bio-chem.
Zapodam takiego odpowiedniego na ten moment suchara:
- Jaki jest zawód po humanie?
- Wielki...
Dlatego bio-chem. A o mat-fiz i mat-geo po prostu nie rozmawiajmy.

13. Będę więcej czytać.
Zamiast w wolnych chwilach przeglądać Facebook'a, będę czytała książki. Najlepiej Martyny Wojciechowskiej.

14. Zrobię w końcu ten keczup z cukinii...
Marzę o ugotowaniu takiego domowego przetworu, jak babcia. Fajnie otworzyć potem taki słoiczek z czymś "swoim". Do tej pory jakoś zawsze brakowało mi na to czasu, ale latem na pewno znajdę jeden dzień na zamienienie swojej kuchni w fabrykę przetwórstwa warzywnego.

15. Nauczę się pięknie malować brwi.
Pooglądam urodowe jutuberki i nareszcie zacznę wyglądać normalnie. Możecie się już przyznać, że wielu z Was śmiało się z moich brwi niczym od szklanki ze smoothie!

Dobrze, że wszystko tutaj spisałam. Mam dodatkową motywację do wykonania wszystkich zadań, ponieważ za rok będziecie mogli mnie z nich rozliczyć. A Wy? Czego planujecie dokonać w 2017?