sobota, 2 stycznia 2016

Recenzja batona Petarda - Zmiany Zmiany

 Dzisiaj testowałam kolejnego batona z mojej paczki zamówionej w sklepie Evergreen, ponownie z firmy Zmiany Zmiany. Recenzję poprzednika, czyli "Alohy", możecie przeczytać klikając tutaj.
Pamiętam, że tamten bardzo mi smakował i tego samego wrażenia spodziewałam się po "Petardzie"- w końcu nazwa zobowiązuje. Jak było, przeczytacie poniżej :)

Opakowanie: różni się od innych: nie jest papierowe, natomiast foliowe. Nie stwarza to jednak dla niego zagrożenia, baton nie połamie nam się w torbie/kieszeni/plecaku. Grafika nie jest też utrzymana w stylu vintage, tylko sprawia wrażenie pop-artowego kolażu. Mimo to, podoba mi się. Petarda jest, jak to na "Petardzie" być powinno, a informacje przedstawiają się bardzo klarownie: baton jest wegański, waży 69 gramów, zawiera malinę i spirulinę oraz śmie nazywać się batonem sportowym, zresztą zupełnie słusznie (ma 269 kilokalorii i 7,5 grama białka).

Skład:
Jak zwykle cudowny. W 100% naturalny, zawiera dobrej jakości owoce, orzechy i nasiona.



Smak, konsystencja: oby dwie rzeczy są w miarę zadowalające. Jestem pod wrażeniem kolorku - przypomina ciasto "leśny mech", dzięki dodaniu do składu spiruliny. Wolałabym jednak nie jeść go w szkole, bo nie dla każdego może wyglądać apetycznie... A pytań odnośnie tego, co ja jem, mam już dość. Baton jest zbity, nie kruszy się, nie brudzi palców. Smak mnie niestety nie powalił - wszystko jest zbyt kwaśne, dlatego super by było, aby zamiast morwy dodali więcej daktyli, ponieważ reszta zapowiada się bardzo dobrze. Maliny są wyczuwalne, a nasionka chia fajnie zmieniają się w galaretkę, dostając się na język. Gdyby tylko to wszystko było słodsze...!

Dostępność: tak jak w przypadku "Alohy", trzeba albo zamawiać przez Internet, albo buszować w eko sklepach.

Cena: (Evergreen) 8 zł. Ponownie się nie skuszę!

Punkty: 6/10

Spodobało Ci się? Zapraszam w takim razie na:
-mój fanpejdż na Facebooku 
-mojego instagrama: _Vegan_Rebel_
-oraz na Snapchata: martynga.imbir